O mało nie wpadł

angel-427478_640

Eryk, mój prawie stały klient, ma żonę. Żona go kocha, on jej nie. Przynajmniej tak twierdzi. Żona jest zaborcza i ciągle coś podejrzewa. Ma kobiecina rację. Ma kobiecina nosa. Szkoda mi jej. Śmialiśmy się niedawno z Erykiem, że niedługo za nim wyśle w pościg agencję detektywistyczną. Ale ostatnio żaden detektyw nie byłby jej potrzebny – o mało nas nie nakryła.

Spotykam się z Erykiem w jego mieszkaniu. W biały dzień, kiedy żona jest w pracy. Eryk jest przedstawicielem handlowym i może dowolnie regulować swoje godziny pracy. Dlatego też może w środku dnia wpadać do domu na numerek.

Zazwyczaj jest to szybki numerek plus rozmowa przy kawie. Polubiłam Eryka i jego opowieści o zazdrosnej żonie heterze. To taki gość z jajem. „Czemu się nie rozwiedziesz?”, pytam prawie za każdym razem. „No to za dużo zachodu”, „Bo nie mam na to czasu”, „Bo ona dobrze gotuje”. No i gadaj z takim.

Spotkaliśmy się wczoraj nieco później niż zwykle. Eryk przeprosił mnie za to, że tym razem nie ma czasu na kawę, ale bardzo chciał się ze mną „spotkać”. „Spotkać”, znaczy pobzykać. No to zrobiliśmy to na szybkiego. Ja oparta o ścianę i wypięta, on z tyłu. Eryk lubi kontrolować sytuację, a ja lubię takich zdecydowanych klientów.

Ubrałam się i pożegnałam, oczywiście po zainkasowaniu należności. Wyszłam z mieszkania i gdy schodziłam po schodach, minęła mnie kobieta po trzydziestce. Szczupła, zadbana, o nieco surowym wyglądzie. Zmierzyła mnie od stóp do głów. Uśmiechnęłam się pod nosem.

Gdy wyszłam z bloku, dostałam SMS: „Minęłyście się na klatce”. Ale jaja! A wystarczyła minutka i Eryczek by wpadł…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>